Zanim zaczniesz czytać
Zatrzymaj się na chwilę.
Czy masz poczucie, że naprawdę znasz siebie, czy raczej dobrze nauczyłeś się funkcjonować w świecie?
Wielu ludzi budzi się każdego dnia w życiu, którego nigdy świadomie nie wybrali. Wstają, robią to, co trzeba, mówią rzeczy, które wypada powiedzieć, realizują cele, które kiedyś po prostu się pojawiły. Z zewnątrz wszystko wygląda znajomo i „normalnie”. A jednak coś w środku pozostaje nietknięte.
Ten artykuł jest o tym, dlaczego tak wielu ludzi nigdy naprawdę nie spotyka siebie i dlaczego to spotkanie bywa bardziej niewygodne niż się spodziewamy.
Czego dowiesz się w tym artykule:
- dlaczego można żyć „ogarniętym” życiem i jednocześnie być daleko od siebie
- jak od dzieciństwa uczymy się grać role zamiast poznawać siebie
- dlaczego cisza i zatrzymanie bywają tak trudne
- czym jest tożsamość zbudowana na aprobacie
- jak zagubienie może być częścią zdrowego procesu
- co zmienia się, gdy ktoś naprawdę spotyka siebie
Życie na autopilocie
Większość ludzi nie podejmuje świadomej decyzji, kim chce być. Po prostu wchodzi w życie, które stopniowo się układa. Jedna rola przechodzi w kolejną. Szkoła, praca, relacje, cele. Z czasem to, co było reakcją na okoliczności, zaczyna wyglądać jak „ja”.
Problem polega na tym, że można być bardzo funkcjonalnym i jednocześnie zupełnie nieobecnym w swoim życiu. Można mieć plan, pieniądze, zajęcie, ludzi wokół siebie i nadal czuć napięcie, zmęczenie albo pustkę, której nic nie wypełnia.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem, że to nie ja
Pamiętam poranek, który do dziś jest we mnie bardzo wyraźny. Stałem w łazience i spojrzałem w lustro. I nie poznałem osoby, która na mnie patrzyła. Zobaczyłem zmęczonego faceta, znacznie starszego, niż czułem się w środku. Ten widok mnie przeraził.
To był czas, kiedy z zewnątrz wszystko wyglądało w miarę dobrze. Prowadziłem dwa biznesy, mieszkałem w fajnej dzielnicy w Bournemouth w UK. Ludzie widzieli kogoś, kto ogarnia życie, ma elastyczną pracę, czas, pieniądze i swobodę. Drzwi mojego domu były zawsze otwarte. Każdy mógł wpaść. Zawsze byłem dostępny.
A jednak w środku byłem daleko od siebie. Zagłuszałem to, co czułem. Unikałem ciszy, emocji, strachu, bólu, żalu. Najbardziej unikałem bycia samemu ze sobą.
Jak uczymy się być kimś innym
Od bardzo wczesnych lat uczymy się patrzeć na siebie oczami innych. Uwaga kieruje się na zewnątrz. Na aprobatę. Na to, co jest dobrze widziane, nagradzane, akceptowane. Z czasem pytanie „kim jestem” zostaje zastąpione pytaniem „kim powinienem być”.
Tak powstaje tożsamość, która jest bardziej rolą niż prawdą. A im dłużej ją gramy, tym bardziej wydaje się naturalna. To, co wygląda jak pewność siebie, często jest tylko dobrze wyćwiczoną reakcją.
Dlaczego cisza tak bardzo przeraża
Spotkanie z sobą wymaga zatrzymania. A zatrzymanie odsłania to, co przez lata było zagłuszane. W ciszy pojawiają się pytania, na które nie mamy gotowych odpowiedzi.
Dlaczego chcę tego, czego chcę?
Dlaczego to życie jest takie pełne, a jednocześnie puste?
Dlaczego boję się przestać być toksyczny sam dla siebie?
Dla wielu ludzi ciągłe bycie w ruchu staje się sposobem obrony przed tymi pytaniami. Praca, ludzie, rozmowy, plany, używki, bodźce. Wszystko, by nie zostać samemu ze sobą.
Tożsamość, którą odziedziczyliśmy
Wielka część tego, co uważamy za „swoje”, została nam przekazana. Przekonania o sukcesie, miłości, wartości, sile czy słabości często przejmujemy zanim w ogóle mamy szansę je sprawdzić.
One wydają się osobiste, ale są złożone z oczekiwań rodziny, kultury i wczesnych doświadczeń. Kiedy zaczynamy je kwestionować, pojawia się lęk. Bo odrzucenie przekonania może być odczuwane jak odrzucenie ludzi, od których je przejęliśmy.
Zagubienie jako etap, nie porażka
Jednym z największych szoków w moim procesie było odizolowanie się od dotychczasowego życia i zmiana środowiska. Zrozumienie, jak ogromną rolę odgrywało u mnie ciągłe zadowalanie innych. Jak bardzo bałem się odrzucenia. Jak bardzo potrzebowałem być potrzebny.
Przez pewien czas, gdy ta świadomość się poszerzała, straciłem całkowicie poczucie tożsamości. Ego, które przez lata wierzyło, że bez innych ludzi i spełniania ich potrzeb nie ma sensu istnienia, nagle nie miało się czego chwycić.
To było zagubienie. Prawdziwe. I bardzo straszne.
Dziś widzę, że to nie był koniec, tylko etap. Moment, w którym stare „ja” przestało działać, a nowe jeszcze się nie uformowało.
Oddzielić siebie od tego, co się wydarzyło
Wielu ludzi myli swoje rany z tym, kim są. Cierpienie staje się częścią tożsamości. Znajomym punktem odniesienia. Spotkanie z sobą wymaga oddzielenia tego, co nas spotkało, od tego, kim jesteśmy, bez zaprzeczania i bez utkwienia w bólu.
To nie dzieje się szybko. Wymaga cierpliwości i czegoś, czego wielu z nas nigdy się nie nauczyło: łagodności wobec siebie.
Co zostaje po spotkaniu z sobą
Spotkanie z sobą nie sprawia, że życie staje się łatwe. Nie usuwa trudnych momentów ani starych schematów. Ale zmienia coś fundamentalnego.
Dziś nie żyję już w iluzji strachu przed odrzuceniem. Jest mi dużo łatwiej być samemu ze sobą. Nałogi nie rządzą moim życiem. Nawet kiedy stare wzorce się odzywają, łatwiej wracam do równowagi. Coraz częściej czuję się wystarczający, bez potrzeby udowadniania tego komukolwiek.
Spotkanie z sobą nie obiecuje szczęścia. Obiecuje jasność. A jasność zmienia sposób, w jaki podejmujemy decyzje i jak żyjemy.
Dlaczego tak niewielu się na to decyduje
Bo kiedy naprawdę zobaczysz siebie, nie da się już wrócić do życia na autopilocie. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje wybory. Bez wymówek. Bez iluzji.
I właśnie dlatego tak wielu ludzi woli się nie zatrzymywać.
Właśnie stąd wzięło się Aware Space
Z takiego miejsca – z doświadczenia zagubienia, spotkania z sobą i powrotu do wewnętrznej równowagi – powstała przestrzeń Aware Space. Nie jako gotowa odpowiedź ani metoda na „naprawę siebie”, ale jako zaproszenie do zatrzymania się, poczucia i uczciwego kontaktu ze sobą.
Aware Space wyrasta z przekonania, że prawdziwa zmiana nie zaczyna się od poprawiania siebie, ale od odwagi, by zobaczyć, gdzie naprawdę jesteśmy. I od stworzenia bezpiecznej przestrzeni, w której nie trzeba niczego udowadniać, żeby móc być sobą.
Pytania do journalingu po przeczytaniu artykułu
Nie musisz odpowiadać na wszystkie.
Wybierz jedno lub dwa i daj sobie czas.
- Kim jestem, kiedy nikt mnie nie widzi?
Co zostaje we mnie, gdy nie muszę nic udowadniać, tłumaczyć ani spełniać czyichś oczekiwań? - W jakich momentach czuję, że gram rolę?
Z kim jestem „kimś innym” niż naprawdę się czuję?
Co próbuję wtedy chronić lub zdobyć? - Czego najbardziej unikam w ciszy?
Co pojawia się, kiedy nic mnie nie rozprasza?
Jakie myśli, uczucia albo napięcia od razu chcę zagłuszyć? - Jakie części mojego życia nie były świadomym wyborem?
Które decyzje podjąłem/łam, bo „tak się robi”, „tak wypada”, „tak było łatwiej”? - Co daje mi poczucie wartości – i skąd to się wzięło?
Czy to naprawdę jest moje?
Czy ktoś kiedyś nauczył mnie, że muszę na coś zasłużyć? - Kim byłbym/byłabym, gdybym przestał_a bać się odrzucenia?
Jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie musiał_a być lubiany/a, potrzebny/a albo dostępny/a? - Co we mnie jest zmęczone?
Nie co w moim życiu, ale co we mnie.
Czego ta zmęczona część najbardziej potrzebuje? - Co dziś jest dla mnie prawdziwe, nawet jeśli jest to niewygodne?
Jaką jedną prawdę o sobie czuję, ale jeszcze rzadko wypowiadam na głos? - Co by się stało, gdybym dał_a sobie więcej czasu?
Jak zmieniłoby się moje życie, gdybym nie musiał_a „już wiedzieć” kim jestem i dokąd idę? - Jedno zdanie
Dokończ zdanie bez zastanawiania się zbyt długo:
„Dziś najbliżej prawdy o mnie jest to, że…”
Ten artykuł ma charakter refleksyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani psychoterapeutycznej.